16.12.2020 14:00 5 NW/UM w Gdyni

Gary przeszedł 30 kilometrów, by odnaleźć swój dom

Źródło:UM w Gdyni

Nie jest to historia zmyślona, ani scenariusz filmowy - choć z pewnością mógłby nim być. Dwunastoletni pies Gary przeszedł ponad 30 kilometrów, by powrócić do Gdyni, do rodziny, która dała mu tymczasowy dom. Czworonóg zżył się z nimi na tyle, że ciepło i dach nad głową, jakie zaoferował mu starszy pan z Żukowa, nie były w stanie zastąpić mu gdyńskiej rodziny.

Po dwunastu latach bezdomności Gary znalazł prawdziwy dom. W Gdyni miał zamieszkać na chwilę – on jednak zdecydował inaczej.

Bezpański pies żył na ulicach, jadł to, co udało mu się zdobyć. Tak jego życie mijało na Lubelszczyźnie. W 2016 roku pies trafił do schroniska w Puławach, ale przez kilka lat nikt nie zabrał go do siebie. W 2020 roku psiakiem zainteresowała się działaczka gdańskiego Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. W ten sposób Gary trafił do Gdyni.

Wiekowy już pies za sprawą stowarzyszenia trafił do domu tymczasowego, do pani Katarzyny, która również niedawno przeniosła się tu z Warszawy. Tymczasowa opiekunka Gary’ego wynajmuje mieszkanie od gdyńskiej rodziny, która sama mieszka piętro nad nią. Żurkowie to małżeństwo z trójką dzieci. Rodzina postarała się, by podczas pobytu w mieście Gary mógł poczuć się naprawdę kochany. Poświęcała mu dużo czasu, razem wychodzili na spacery i wspólnie się bawili. Nic więc dziwnego, że w krótkim czasie zdołała się zrodzić pomiędzy nimi wyjątkowa więź - czytamy na stronie gdyńskiego urzędu miasta.

Na adopcję Gary'ego zdecydował się starszy pan z Żukowa. Mimo tego, że otrzymał własny kąt, pies tęsknił za swoim pierwszym, prawdziwym domem i już na drugi dzień uwolnił się z obroży i uciekł. W poszukiwania na terenie Żukowa zaangażowało się kilkadziesiąt osób.

Po trzech dniach Gary’ego widziano w okolicach Banina. Psa jednak nie złapano. W poszukiwania zaangażowały się kolejne osoby, w tym pani Katarzyna, opiekunka tymczasowa Gary’ego i rodzina Żurków. Po kolejnych dwóch dniach dotarła do nich wiadomość, że psa widziano w Gdyni - podaje gdyński magistrat.

Źródło:UM w Gdyni

Psa odnalazła dziesięcioletnia Hania, córka państwa Żurków. Bez wiedzy rodziców, razem z koleżankami poszły do pobliskiego lasu, gdzie znalazły śpiącego Gary’ego.

Dostawaliśmy donosy, że pojawia się na trasie z Żukowa. Nie wierzyliśmy w to, że on tak naprawdę idzie do nas. Jak on to zrobił, że nas wyczuł? To jest naprawdę coś niesamowitego – mówi Maja Żurek, mama Hani, która tymczasowo również opiekowała się Garym.

Gdyńska rodzina zdecydowała się zatrzymać psa. Po długiej podróży pies ponownie trafił do tymczasowego domu, w którym tym razem zostanie już na zawsze.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...