09.12.2020 13:10 1 NW/SM w Wejherowie
W środę (9 grudnia) w nocy dyżurny straży miejskiej otrzymał zgłoszenie, że na ławce leży pijany mężczyzna. Gdyby nie interwencja zgłaszającego i służb mogłoby dojść do tragedii. Okazało się, że 57-latek był wyziębiony – jego temperatura ciała spadła do 32 stopni Celsjusza.
Jeden z przechodniów zaalarmował w nocy 9 grudnia straż miejską, że w Wejherowie na ławce przy ścieżce rowerowej łączącej dworzec SKM Wejherowo-Nanice z ulicą Kochanowskiego leży pijany mężczyzna.
Na miejsce pojechał patrol, który to zgłoszenie potwierdził. Okazało się, że mężczyzna to 57-letni bezdomny, który wykazywał już pierwsze oznaki wyziębienia. Temperatura jego ciała spadła do 32 stopni Celsjusza. Przy minusowych temperaturach, w ciągu każdej godziny temperatura ludzkiego ciała spada o 2 stopnie, a gdy zejdzie do ok 22-24 stopni dochodzi do zatrzymania akcji serca, oddechu i utraty przytomności.
– Obecnie na terenie Wejherowa przebywa czterech bezdomnych, którzy śpią pod tzw. chmurką. Najstarszy ma 57 lat i jest to ten mężczyzna, którego znaleźliśmy dziś w nocy. Najmłodszy ma 33 lata. U wszystkich główną przyczyną bezdomności jest alkoholizm i rozpad rodziny. Strażnicy proponują bezdomnym pobyt w schroniskach, ale ci z tej pomocy nie chcą korzystać – mówi Zenon Hinca, komendant Straży Miejskiej w Wejherowie.
A to dlatego, że głównym wymogiem w takowych schroniskach jest zachowanie trzeźwości. Ze spełnieniem tego warunku bezdomni mają największy problem.
– W Wejherowie opracowana została specjalna procedura postępowania z osobami bezdomnymi. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej podpisał umowy ze schroniskami na przyjmowanie osób bez dachu nad głową z terenu miasta. Poza godzinami pracy MOPS takie skierowanie i bilet na dojazd do schroniska bezdomny otrzyma od straży miejskiej. Daleko idącą pomoc oferują również siostry Albertynki z Wejherowa, gdzie schronienie znajdują dwadzieścia dwie osoby – dodaje Zenon Hinca.