18.06.2020 14:14
0
Mat. red.
Artykuł sponsorowany
Zwykle poradniki dotyczące sprawdzenia samochodu przed zakupem skupiają się na najpoważniejszych zagadnieniach: kradzieże, wypadki, wyposażenie komfortu itd. To oczywiście istotne rzeczy, ale zanim dopniesz transakcję, zobacz też na rzeczy nieco mniej istotne, bo i tu mogą kryć się niespodzianki.
Wszystko idzie ku dobremu: wygenerowałeś raport z historii VIN na bestvin.pl, z raportem w ręce punkt po punkcie sprawdzasz auto, wszystko wygląda w porządku. Dokumenty są poprawne, wyposażenie się zgadza. To świetnie, ale zanim podpiszesz umowę, sprawdź jeszcze kilka rzeczy. Na szczęście w większości to będą tylko drobiazgi, które już raczej nie zmienią twojej decyzji, ale strzeżonego…
Gaśnica. Jest obowiązkowa, więc lepiej, żeby była. Teoretycznie może być nawet stara, bo za przeterminowaną mandatu nie ma, ale za brak – jest. Zanim więc kupisz nowszą w drodze do domu, lepiej upewnij się, że jakakolwiek jest w samochodzie. I jak zawsze przy tej okazji warto przypomnieć, że gaśnica ma być pod ręką – jeśli jest w bagażniku, to mandat będzie uzasadniony.
Trójkąt. Z tym najlepiej się nie rozstawać, i to nie tylko ze względu na przepisy i fakt, że jego brak może zaowocować nawet 300-złotowym mandatem. Podobnie jak gaśnica, jest tani, więc nie zaniedbaj go, a najlepiej sprawdź, czy jest w aucie.
Koło zapasowe. Owszem, w niektórych pojazdach jest tylko zestaw naprawczy (pamiętaj, że bez kompresora niczego nim nie ugrasz, więc musisz dokupić kompresor), ale w większości będzie jednak koło. Może być pełnowymiarowe, może być dojazdówka. Na oględzinach zerknij, czy jego obręcz jeszcze się do czegokolwiek nadaje (jeśli nie, to uwzględnić to w wydatkach na najbliższy czas) i zaraz później najlepiej podjedź na stację i uzupełnij powietrze, bo o tym naprawdę mało kto pamięta.
Apteczka. Nie jest wymagana przepisami, ale absolutnie nikt poważny nie powinien jej zaniedbać. I nie kupuj byle jakiej – kup taką, która jest zgodna z normą DIN 13164. Będzie miała standaryzowane wyposażenie, dzięki czemu nikt w Europie nie będzie się czepiał, że jeździsz nieprzygotowany. I naprawdę potraktuj to jako absolutny must-have.
Drugi must-have to kamizelki. W Polsce niewymagane, ale rozsądek podpowiada, żeby dostosować wyposażenie do obowiązującego w innych krajach, czyli jedna na osobę w aucie. Kup tyle, ile miejsc w samochodzie i będziesz kryty w każdych warunkach, a w sytuacji kryzysowej zawsze przygotowany.
Warto też mieć zapasowe żarówki (nie musisz, ale możesz stanąć przed wyborem: wymiana czy laweta), linkę holowniczą czy kable rozruchowe. Pamiętaj, że na drodze nie jesteś sam i czasem wyposażeniem swojego auta i swoim rozsądkiem musisz nadrabiać za tych, którym wyposażenia albo wyobraźni zabrakło. A co do wyjazdów za granicę – w teorii masz mieć samochód zgodny z wymogami polskimi, a nie państwa, do którego jedziesz, ale naprawdę zamierzasz się kłócić o przydatne wyposażenie warte 10 czy 50 złotych?
Kupujesz samochód, emocje zawsze biorą górę. I to dobry moment na zakup wyposażenia. Niech auto będzie niezawodne, ale właśnie na fali uniesienia najłatwiej pogodzisz się z dodatkowymi zakupami, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik. To już nie będą duże koszty i oczywiście życzymy ci, żeby nic z powyższej listy nigdy się nie przydało, ale skoro przykładasz tak dużą wagę do wyboru perfekcyjnego auta, to bądź zawsze perfekcyjnie przygotowany. Warto.