17.06.2020 13:40 0 mike
Prokuratura Rejonowa w Wejherowie zakończyła postępowanie ws. rzekomego naruszenia procedur sanitarnych oraz narażenia życia i zdrowia pensjonariuszki DPS w Koleczkowie. Ostatecznie nie dopatrzono się znamion przestępstwa i nieprawidłowości we wspomnianej placówce
Przypomnijmy – ognisko koronawirusa w Domu Pomocy Społecznej w Koleczkowie wykryto pod koniec kwietnia br. Natychmiast zadecydowano o konieczności ewakuacji placówki. Łącznie zarażonych zostało kilkadziesiąt osób, z czego co najmniej trzy zmarły.
– Charakterystyczne jest to, że u tych pacjentów nie było typowych objawów ze strony infekcji układu górnych dróg oddechowych, pojawiła się za to biegunka – zaznaczał po odkryciu ogniska zachorowań lek. Adam Hermann, przewodniczący Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych w Szpitalu Specjalistycznym im. F. Ceynowy w Wejherowie.

Fot. Daniel Zaputowicz/TTM
Na początku maja do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które złożyła rodzina jednej z pensjonariuszek koleczkowskiego DPS-u. W ciągu ostatnich tygodni prowadzone było postępowanie sprawdzające. Ostatecznie jednak wejherowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej spawie.
– Decyzja podyktowana była ustaleniami w toku postępowania, w tym m.in. wynikami postępowania epidemiologicznego, prowadzonego przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Wejherowie. W jego toku nie ustalono, co prawda, źródła ogniska, ale postępowanie nie dało podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości w zakresie podejmowanych działań, dotyczących wdrożenia i przestrzegania reżimu sanitarnego w placówce – wyjaśnia prok. Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Osoby inicjujące postępowanie wskazywały również, że członkowie personelu DPS w Koleczkowie mieli równolegle wykonywać pracę w innych placówkach. Według zawiadamiających, mogło być to źródłem zakażenia. Ta informacja również się nie potwierdziła.
– Ustalono, że żadna z tych osób nie była zatrudniona w innej placówce. Wszystkie były związane umowami o zakazie konkurencji, a procedura to obowiązywała od kilku lat – podsumowuje Grażyna Wawryniuk.