09.01.2021 20:32 0 NW

Wejherowscy harcerze niosą pomoc w czasie pandemii

Żródło: Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia,/facebook

Epidemia COVID-19 rozpoczęła się 17 listopada 2019 roku w mieście Wuhan w prowincji Hubei, w środkowych Chinach. 11 marca 2020 roku uznana została przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za pandemię. W połowie stycznia wirus rozprzestrzenił się w całych Chinach, a w drugiej połowie lutego ogniska zakażeń wybuchły w Korei Południowej, we Włoszech i w Iranie. Pierwszy przypadek w Polsce odnotowano 4 marca 2020 roku. Od tego czasu temat koronawirusa był już na ustach niemal wszystkich. Na niemal całym świecie rozpoczęła się walka z wirusem, która trwa do dziś. W ramach nowego cyklu „Na froncie walki z COVID-19” rozmawiamy z lekarzami, pielęgniarkami, ratownikami medycznymi, pracownikami DPS-ów czy pacjentami m.in. o tym, jak wygląda szpitalna rzeczywistość, jak radzą sobie ze stresem i stwierdzeniami, że „koronawirus to ściema”.

Na terenie Wejherowa i Małego Trójmiasta Kaszubskiego 17 marca uruchomiona została grupa „Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia”. Harcerze wraz ze strażakami OSP, Pomorską Grupą Poszukiwawczo-Ratowniczą GRYF i innymi osobami prywatnymi czy firmami ruszyli na pomoc szpitalom, osobom starszym czy przebywającym na kwarantannie. Szyli maseczki, drukowali przyłbice, robili zakupy, wyprowadzali psy, zbierali najpotrzebniejsze rzeczy. Choć pomysł zrodził się w Wejherowie, szybko rozrósł się na cały powiat. W niesienie pomocy włączyła się Reda, Choczewo, Rumia, Orle, Szemud, Gniewino, Gościcino, Kąpino czy Gowino. O tym czy warto pomagać i jak robi się to w czasach pandemii porozmawialiśmy z Dawidem Schwannem, komendantem Hufca ZHP Wejherowo.

NW: Przez kilka tygodni na trenie powiatu wejherowskiego działały tzw. sąsiedzkie przyczepki. Do nich w określonych godzinach można było zwozić dary. Rozpoczęliście od jednej przyczepki, która znajdowała się w okolicach budynku OSP w Wejherowie, ale akcja rozszerzyła się także na inne miejscowości.

Dawid Schwann: Na samym początku, gdy nikt jeszcze nie wiedział wiele na temat wirusa i tego jak trzeba z nim walczyć, ruszyliśmy z grupą „Widzialnej Ręki”. Szpitale nie były do końca przygotowane na sytuację związaną z epidemią. Mam na myśli kwestię zaopatrzenia w niezbędne artykuły typu rękawiczki, środki do dezynfekcji itd. Gdy rozmawiałem z przedstawicielami szpitali – nie tylko w Wejherowie - to zgłaszali, że brakuje im podstawowego zabezpieczenia. Problemem był nawet brak rzeczy takich jak szafki czy półki, na których mogliby układać różnego rodzaju materiały, które muszą być odpowiednio przechowywane i dezynfekowane. Skala pomocy przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Przyczepki cieszyły się ogromną popularnością, dzięki czemu udało się pomóc naprawdę wielu osobom.

NW: W ciągu kilku tygodni udało się od darczyńców pozyskać m.in. 1300 przyłbic medycznych, 200 masek z filtrem, kilkadziesiąt metrów materiałów do szycia maseczek, kilkaset jednorazowych rękawiczek, czepki ochronne, ochraniacze na buty, gogle, środki do dezynfekcji i wiele innych rzeczy. W jaki jeszcze sposób pomagaliście?

Dawid Schwann: Uruchomiony był specjalny telefon, na który osoby w potrzebie mogły dzwonić. W ten sposób wolontariusze docierali do osób starszych czy przebywających na kwarantannie i robili dla nich zakupy czy wyprowadzali psa na spacer. Pozyskiwaliśmy także środki z zewnętrznych firm, które przekazywały także różnego rzeczy – m.in. wodę czy kremy.

Żródło: Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia,/facebook

NW: Czy telefon nadal jest aktywny i osoby chcące na przykład zrobić zakupy z waszą pomocą mogą się do was zgłosić?

Dawid Schwann: W pierwszym półroczu ten telefon był bardziej aktywny, bo bardzo dużo osób dzwoniło do nas z prośbą o pomoc. Telefonowały osoby starsze, ale też te, które były na kwarantannie. Dzwonił nawet Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Luzinie, który prosił o wsparcie, bo brakowało im rąk do pracy, ponieważ zbyt wiele osób przebywało na kwarantannie. Okres wakacyjny to czas większego spokoju. Po sezonie letnim telefon uruchomiliśmy ponownie, ale przyznaję, że bardzo szybko z tego zrezygnowaliśmy. Na 10 połączeń mieliśmy może 1, kiedy rzeczywiście ktoś potrzebował pomocy. Dla przykładu jeden z wolontariuszy otrzymał raz telefon z prośbą o pójście do salonu i zakup telefonu.

NW: Angażowaliście się także w drukowanie przyłbic i szycie maseczek?

Dawid Schwann: Harcerze i osoby prywatne, które były skupione w ramach „Widzialnej Ręki” szyli maseczki. Udało nam się pozyskiwać materiały za darmo od firm. Dużą pomocą wykazał się także pan Jacek (krawiec z Wejherowa), który sam uszył ich całe mnóstwo. Maseczki trafiały nie tylko do seniorów, ale do każdego, kto zgłaszał zapotrzebowanie – szpitali, osób prywatnych czy służb okołoszpitalnych – osób zajmujących się m.in. administracją. Harcerze pełnili też codzienne dyżury w Domu Harcerza, dzieląc się różnymi obowiązkami.

NW: Jak seniorzy reagują na niesioną im pomoc?

Dawid Schwann: Mieliśmy już bardzo dużo pozytywnych reakcji. Jedna pani wydzwaniała do mnie na mój numer prywatny, choć naprawdę nie mam pojęcia skąd go wzięła. Bardzo potrzebowała nie tyle pomocy, co rozmowy. Pomimo swoich lat jest osobą bardzo żywiołową, doskwiera jej samotność i siedzenie w domu. Mieliśmy też takie przypadki, że starsze osoby były pozytywnie zaskoczone, że ktoś ich w ogóle zobaczył. Nie sądzili, że naprawdę ktoś się u nich pojawi i rzeczywiście zrobi te zakupy czy wyjdzie na spacer z psem.

Harcerz widzi w każdym bliźniego i niesie mu pomoc. Nie ma znaczenia czy ktoś jest starszy czy młodszy, bogaty czy biedny – bez względu na to, co się dzieje, powinniśmy zawsze pomagać innym. Zwyczajna rozmowa może sprawić, że ktoś poczuje się ważny, zauważony, a to może zmienić już wiele. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobili i nadal robią mieszkańcy naszego powiatu.

Żródło: Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia,/facebook

NW: Myśli pan, że pandemia czegoś nas nauczy i nadal będziemy pamiętać, że warto pomagać? Czy jest to dla nas jakaś lekcja „na przyszłość”?

Dawid Schwann: Podobne pytanie zadaliśmy sobie w grupie osób prowadzących „Widzialną Rękę”. Czy jest to coś na dłużej? Wydaje nam się, że tak. Po rozmowach z naszymi wolontariuszami wiemy, że niektórzy do dziś mają kontakt z osobami, którym pomagały. Może ten kontakt jest mniejszy niż na początku, ale wciąż interesujemy się ich losem – czy wszystko u nich dobrze i jak się czują. Wierzę, że nie jest to jednorazowa pomoc, o której wszyscy zapomnimy i że nie wrócimy do tej normalności, która była przed koronawirusem, tej można by powiedzieć obojętności.

NW: Czy facebookowa grupa „Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia” będzie działać dalej?

Dawid Schwann: Zastanawialiśmy się czy jest sens wciąż kontynuować to działanie, ale doszliśmy do wniosku, że nawet jeśli przestanie w pewnym momencie być aktywna, to będzie przypominać o tym, co się działo. Będzie to nam wszystkim przypominać, że da się pracować z ludźmi, których nie znamy i potrafi to przynieść wiele dobrego.

NW: „Znajdź trzy osoby, którym możesz pomóc w zrobieniu czegoś, czego sami nie mogliby zrobić. W zamian niech oni pomogą trzem następnym osobom, które pomogą kolejnym trzem – powstanie wówczas piramida dobra” – to słowa filmu „Podaj dalej”, który stanowi dla pana dużą, życiową inspirację.

Dawid Schwann: Tak, to prawda. Film ma już z 20 lat, a wciąż jest aktualny. Zwłaszcza w obecnych czasach. 12-letni chłopiec rozpoczyna łańcuszek dobrych uczynków. Pomaga trzem osobom i liczy na to, że one wesprą kolejne trzy osoby. Z drobnej inicjatywy urosła ogromna akcji, w której, jeśli dobrze pamiętam, wzięło udział kilka stanów. Pamiętam, że gdy kiedyś oglądałem ten film bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie właśnie skala pomocy. Ta produkcja kojarzy mi się właśnie z grupą „Widzialnej Ręki”. Fajnie, jeśli wsparcie, jakie otrzymali od nas inni „poszło dalej” w świat.

Żródło: Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia,/facebook

Działania, które realizowane były przez Hufiec ZHP Wejherowo zostały zauważone także przez Samorząd Województwa Pomorskiego. Doceniono zaangażowanie i wsparcie przez harcerzy akcji #PodarujPrzyłbiceSzpitalowi.

„To wielkie dzieło płynące z serca i chęci niesienia pomocy, wrażliwości społecznej oraz otwartości na potrzeby drugiego człowieka zasługujące na wielki szacunek i ogromny podziw. Możecie Państwo być dumni i uczuć ogromną satysfakcję z działań podjętych na rzecz dobra wspólnego…” - czytamy w specjalnym podziękowaniu dla Chorągwi Gdańskiej ZHP, Hufca Wejherowo.

Żródło: Widzialna Ręka Wejherowo, Reda, Rumia,/facebook


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24