19.09.2019 15:40 9 RP

Mieszkańcy przeciwni rekultywacji wysypiska w Łebczu

Fot. Róża Perszon

Nocne prace na wysypisku, 90 ton nielegalnie składowanych odpadów, smród i zanieczyszczona woda – to tylko część zarzutów, które przedstawili mieszkańcy Władysławowa i okolic na spotkaniu zorganizowanym w sprawie rekultywacji wysypiska w Łebczu. Tam prace trwają od zeszłego roku, a mieszkańcy wielokrotnie interweniowali w tej sprawie.

Gorąca dyskusja pomiędzy mieszkańcami terenów sąsiadujących z byłym wysypiskiem w Łebczu a przedstawicielami instytucji nadzorujących przebieg rekultywacji trwała nieprzerwanie przez trzy godziny. Podczas rozmów padało wiele zarzutów ze strony mieszkańców, ale i zapewnień ze strony firm zajmujących się przeprowadzeniem rekultywacji na terenie gminy Puck.

Dziewięćdziesiąt ton nielegalnie składowanych odpadów – do tylu przyznali się wykonawcy rekultywacji w Łebczu, którzy, jak sami powiedzieli, za te działania nie zapłacili ani złotówki. Nie chcą jednak, aby uznano, że sprawa została zamieciona pod dywan.

Firma, która wykonuje tę rekultywację, przyznała się do błędu – zaznacza Hanna Pruchniewska, burmistrz Pucka. – Te odpady szybko zostały wywiezione.

Fot. Daniel Zaputowicz/ TTM

Nie uspokoiło to jednak mieszkańców. Pojawiło się wiele obaw odnośnie do jakości wód, z których na co dzień korzystają. Czy spełniają one normy i czy będą je spełniać za kilka lat? Zdaniem wielu, tej sprawie należałoby się przyjrzeć.

Pojawiły się zapewnienia spółki EKOWIK, który dostarcza wodę mieszkańcom z okolic Władysławowa, że woda w tej chwili jest czysta i nieskażona oraz że nie ma podstaw do tego, aby się obawiać – uspokajał Roman Kużel, burmistrz Władysławowa.

Badanie stanu bizometrów i zamontowanie dodatkowych to tylko kilka z deklaracji, które burmistrz Władysławowa spisał, biorąc pod uwagę żądania mieszkańców i zgodę dostarczyciela wody oraz sanepidu.

Fot. Daniel Zaputowicz/ TTM

Fot. Daniel Zaputowicz/ TTM

Na spotkaniu poruszono też temat smrodu, który zdaniem większości – jest nie do wytrzymania.

Wywołuje dolegliwości układu oddechowego i pokarmowego ale i nie tylko – wylicza Beata Szczepańska, mieszkanka Władysławowa – Powoduje kaszel, ludziom robi się od tego niedobrze – dodaje.

Z tymi argumentami trudno było konkurować, a mieszkańcy, oprócz słów, postanowili także działać. Dlatego przed ławą przedstawicieli instytucji pojawił się symboliczny kosz, aby ci choć przez chwilę poczuli to, z czym na co dzień walczą sąsiadujący z byłym wysypiskiem mieszkańcy. Mimo wielu emocji, obie strony sporu doszły do porozumienia.

Nasza propozycja jest taka, aby wykonać kompleksowe badania za pośrednictwem Centralnego Laboratorium w Warszawie – deklaruje Roman Kużel. – Myślę, że te badania pokażą, czy zarzuty mieszkańców są słuszne i w jakim stopniu*.

Fot. Daniel Zaputowicz/ TTM

Fot. Daniel Zaputowicz/ TTM

Za kilka dni zostanie sporządzony protokół ze spotkania we Władysławowie, wtedy będzie można działać dalej. Na czele mieszkańców, którzy będą mieli czynny udział w ocenie badań, stanie przewodnicząca Rady Osiedla „Żwirowa” – Małgorzata Parylak


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24