16.09.2019 13:47 3 mike/BLMW

Prawie trzygodzinna akcja i awaria śmigłowca gdyńskich lotników

Fot. BLMW

Piloci z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 września) uczestniczyli w trudnej akcji ratowniczej. Przed godziną 23:00, przy silnym wietrze, zostali zadysponowani do zadania ewakuacji medycznej żeglarza. Ostatecznie, ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne, na miejsce wysłano statek ratowniczy M/S Bryza ze stacji we Władysławowie. Dodatkowo, podczas powrotu do Gdyni, awarii uległ śmigłowiec, który doleciał do lotniska Oksywie na jednym pracującym silniku.

To nie była łatwa noc dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Gdyńscy lotnicy z Babich Dołów, pełniący dyżur w ramach służby SAR, otrzymali zadanie ewakuacji żeglarza z jednostki „Konsal 2”, która znajdowała się około 30 mil morskich na północ od Rozewia. Z wezwania wynikało, że mężczyzna doznał złamania ręki.

Śmigłowiec dowodzony przez kpt. pil. Marcina Chałubińskiego wystartował w kierunku jachtu o godzinie 23:02. W trakcie dolotu do rejonu akcji załoga nawiązała łączność radiową ze służbami koordynującymi akcję oraz żeglarzem z jachtu „Konsal 2”, który potwierdził złamanie ręki oraz poinformował, że znajduje się pod pokładem i nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach – informuje Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej.

Niestety, niekorzystne warunki atmosferyczne, w tym silny wiatr i sztorm, uniemożliwiły podjęcie poszkodowanego na pokład śmigłowca. Podjęto decyzję, że maszyna pozostanie w rejonie akcji do momentu przypłynięcia statku ratowniczego „Bryza”. Tak się właśnie stało – około godziny 1:00 jednostka dopłynęła do jachtu „Konsal 2”, a gdyńska „Anakonda” rozpoczęła powrót do Gdyni. Okazało się, że w trakcie drogi powrotnej awarii uległ jeden z silników. Na szczęście, pilotom udało się szczęśliwie dotrzeć do macierzystego lotniska o godzinie 1:40.

W międzyczasie okazało się, że sztorm uniemożliwił podpłynięcie statku „Bryza” do jachtu na bezpieczną odległość i podjęcie żeglarza. Przez kolejne godziny musiał on oczekiwać na pomoc. Ostatecznie w poniedziałkowe (16 września) przedpołudnie ranny został podjęty przez ratowników ze statku „Sztorm” i przetransportowany do szpitala. Obecnie jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24