10.05.2019 14:11 32 mike

'Tajemniczy' protest w Szpitalu Puckim

Fot. Marek Trybański/TTM

W piątek (10 maja) pracownicy Szpitala Puckiego rozpoczęli „czarny protest”. Powodem takiej decyzji ma być m.in. zła atmosfera pracy, ogólny chaos czy brak właściwego przepływu informacji. Związkowcy z KZ NSZZ „Solidarność” wskazują też na rażące łamanie praw pracowników oraz niekompetencję kadry kierowniczej placówki. Z kolei prezes szpitala utrzymuje, że formalnie nic nie wie o proteście, a placówka funkcjonuje normalnie.

Ogłoszenia o planowanej akcji protestacyjnej pojawiły się w Szpitalu Puckim w czwartek (9 maja). Pracownicy placówki postanowili wyrazić swój sprzeciw wobec, ich zdaniem, złej atmosfery w pracy, chaosu i braku właściwego przepływu informacji. Wskazano również na traktowanie personelu z wyższością i lekceważeniem, zastraszanie pracowników, pozbywanie się doświadczonych osób czy podejmowanie przez kardę kierowniczą decyzji bez zastanowienia i realnej oceny sytuacji.

Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM Fot. Marek Trybański/TTM

Organizatorzy protestu wysunęli bardzo poważne zarzuty. Okazuje się jednak, że chociaż były one ogólnodostępne, nie dotarły do dyrekcji szpitala. Przynajmniej formalnie.

Zostałam wczoraj poinformowana o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. Nie dostałam informacji, w jakiej sprawie akcja jest prowadzona i czego dotyczy. Jeśli nie dowiem się od pracowników, jakie mają do mnie zastrzeżenia, nie mogę się do nich odnieść – mówi Weronika Nowara, prezes Szpitala Puckiego.

Również wczoraj (9 maja) informacja o proteście dotarła do starosty puckiego.

Informację o proteście dostałem wczoraj o godzinie 15:00. Zapytałem szefową związków, o co chodzi. Pojawiło się też ogłoszenie wywieszone w szpitalu. Starostwo powiatowe, jako właściciel szpitala, zajmuje się inwestycjami. Będziemy więc ten szpital rozwijać i w niego inwestować. Natomiast wewnętrzne ułożenie pracy szpitala to kwestia pracowników i jego zarządu. Czekam do przyszłego tygodnia na wewnętrzne ustalenia, na decyzje zarządu i pracowników. Jeśli nie będzie właściwych decyzji, jako właściciel włączymy się do rozmów – zaznacza Jarosław Białk, starosta pucki.

Wśród postulatów protestujących zwraca uwagę zarzut zastraszania i lekceważenia pracowników oraz braku poszanowania do ich pracy. Do tych punktów nie potrafiła jednak się odnieść prezes szpitala.

Jeśli pracownicy tak uważają, to mi tego nie przekazali. Wczoraj miałam spotkania ze związkami zawodowymi. Podpisaliśmy „Regulamin wynagradzania”, który przez wiele miesięcy był negocjowany. Jak dla mnie, wszystko odbyło się w jak najlepszym porządku. Nie wiem, o czym mówią pracownicy – podkreśla Weronika Nowara.

Zbliża się sezon letni. Tymczasem zła atmosfera w szpitalu może realnie wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów. Nie bez znaczenia są też braki kadrowe.

Bezpieczeństwo pacjentów jest zapewnione, co jest dla mnie najważniejsze. Potężne kłopoty z „białym personelem” to problem całej Polski. Skoro średnia wieku pielęgniarek przekracza 50 lat, trzeba wdrożyć rozwiązania systemowe, by poprawić tę sytuację – zaznacza Jarosław Białk. I dodaje, że poprawa atmosfery to wewnętrzna sprawa placówki. – Dajmy im szansę. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, będziemy musieli się włączyć. Zawsze trzeba przygotować szpital do sezonu turystycznego – podkreśla.

Zdania o poprawnym funkcjonowaniu szpitala nie podzielają jego pracownicy, zwłaszcza w kontekście nadchodzącego sezonu turystycznego.

W tej chwili nie widzimy takiej możliwości, żeby szpital był przygotowany do sezonu, do napływu turystów. Brakuje lekarzy, personelu średniego i podstawowego. Nie widać nowych pracowników. To się może źle skończyć – mówi jeden z pracowników, który chciał zachować anonimowość.

Pracowników szpitala jest tyle samo, co w ubiegłym roku. A pracowników służby zdrowia brakuje w całym kraju – ripostuje Weronika Nowara.

Obecnie Szpital Pucki zatrudnia łącznie około 300 osób. Wiadomo, że placówka jest zadłużona na 1,2 miliona złotych. Czy dług placówki jest przyczyną problemów? Starosta mówi, że nie można tego wykluczyć, a taka sytuacja na pewno nie jest optymalna.

Pewnych ruchów musimy w tym szpitalu dokonać. To jest bolączka wszystkich szpitali w Polsce – podsumowuje Jarosław Białk.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24