22.02.2019 15:05 7 PM

W płatkach nie było zwierzęcych odchodów – takie są wyniki ekspertyzy

Fot. Czytelniczka

Wracamy do sprawy płatków kukurydzianych, w których mieszkanka Redy znalazła nieznane elementy. Pani Paulina otrzymała ekspertyzę wykonaną przez producenta. Wyniki analizy nie wykazały żadnych odchyleń jakościowych.

Przypomnijmy – w połowie lutego mieszkanka Redy odkryła nieznane elementy w opakowaniu z płatkami kukurydzianymi. Jedna z jej córek jadła produkt. „Mam nadzieję, że się niczym nie zatruje” – napisała wówczas w mediach społecznościowych pani Paulina. O zdarzeniu poinformowała producenta, sklep oraz sanepid. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Firma produkująca płatki przeprowadziła analizę znaleziska. Ekspertyza biologiczna wykazała, że w przysłanych płatkach znaleziono dziewięć brunatno-szarych kawałków ciał obcych o różnej wielkości.

Większość z ciał obcych ma przyklejone lub wmontowane krótkie włosy lub sierść koloru ciemnego (…) na jednym z ciał obcych widoczne jest przyklejone do niego włókno roślinne liściopodobne. (…) Kształt i wielkość reklamowanych ciał obcych wyklucza pochodzenie ich od gryzoni typu mysz, chomik, szczur – mają one zupełnie inne kształty i wielkość – piszą eksperci.

Następnie w dokumencie czytamy, że włókno roślinne to prawdopodobnie igła z jodły, a w każdym ciele obcym oprócz sierści lub włosów są liczne ziarna piasku i żwiru. Ostatecznie ekspertyza wykazuje, że to nie zwierzęce odchody.

Gdyby to były, jak sugeruje osoba reklamująca, fragmenty odchodów zwierzęcych, to musiały pochodzić od zwierzęcia znacznie większego niż wspomniane gryzonie i odżywiającego się drobnymi ssakami, np. od kota. Dodatkowo ciała obce były bardzo wysuszone i twarde, co świadczy, że wilgoć z nich została usunięta poprzez czynnik higroskopijny lub musiały powstać w okresie wcześniejszym niż produkcja płatków, która odbyła się 15 stycznia tego roku, jak wyczytano z kodów produkcyjnych na opakowaniu torebki płatków – tak brzmią fragmenty ekspertyzy.

Pod koniec dokumentu znajduje się wniosek, że do zanieczyszczenia nie mogło dojść podczas procesu produkcyjnego płatków. Z takim stanowiskiem nie zgadza się pani Paulina.

Jestem zawiedziona odpowiedzią z firmy, ponieważ ciało obce było znalezione zaraz po otwarciu, natomiast ekspertyza sama sobie zaprzeczyła, pisząc o pokruszeniu się kawałków ciała obcego, następnie stwierdzeniem, że kształt nie przypomina odchodów gryzoni. Nie wiem, jak się to dostało do zamkniętych płatków, ale było w nich zaraz po otwarciu opakowania – tak skomentowała wyniki badania właścicielka feralnych płatków.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24