Miało być sportowe święto i awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Skończyło się na ogromnym rozczarowaniu i zarzutach korupcyjnych dla jednego z przedstawicieli sponsorów. Tak w skrócie można podsumować finał rozgrywek Nice I Ligi Żużlowej, w której rywalizowali zawodnicy Wybrzeża Gdańsk.
Żużlowcy gdańskiego Wybrzeża w ubiegłą niedzielę (8 października) mieli postawić „kropkę nad i”, pokonując na własnym torze ekstraligowy zespół z Torunia oraz wywalczyć awans. Po niezłym sezonie zajęli drugie miejsce w tabeli Nice I Ligi Żużlowej, które uprawniało ich do rywalizacji w barażach z siódmym zespołem PGE Ekstraligi, czyli najwyższej klasy rozgrywkowej.
Przed barażami torunianie byli zdecydowanym faworytem. Jednak w pierwszym meczu Wybrzeże uległo na torze w Toruniu tylko 43:47, co było nadspodziewanie dobrym wynikiem. Przed spotkaniem rewanżowym były więc przesłanki do optymizmu. Wystarczyło jedynie obronić na własnym torze czteropunktową zaliczkę. Przez cały późniejszy tydzień gdańszczanie przyjmowali gratulacje, a wielu ekspertów praktycznie już przed rewanżem widziało Wybrzeże w gronie najlepszych drużyn w Polsce.
Napływały też sygnały o niepokoju w toruńskiej ekipie, dla której degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej – po raz pierwszy w historii klubu – byłaby prawdziwą katastrofą. Jak można przypuszczać, właśnie nadspodziewanie dobry wynik Wybrzeża na torze rywali stał się przyczyną późniejszego skandalu i propozycji korupcyjnej.
W niedzielę 8 października kibice licznie zapełnili stadion żużlowy w Gdańsku, oczekując dopełnienia formalności i upragnionego awansu do wyższej ligi. Jednak niedzielny rewanż w barażach o miejsce w PGE Ekstralidze mocno rozczarował. Gdańszczanie byli cieniem drużyny, która rywalizowała w Toruniu, i ostatecznie przegrali na własnym torze 40:50, zaprzepaszczając szansę na awans.
Jakby tego było mało, tuż po meczu Tadeusz Zdunek, prezes gdańskiego klubu, oświadczył, że jeden z jego zawodników otrzymał wcześniej propozycję korupcyjną, na którą nie przystał i powiadomił o tym fakcie zarząd. Prezes Wybrzeża zapowiedział przekazanie kilkunastominutowego nagrania policji. Tak też się stało w poniedziałek (9 października). Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku we wtorkowy wieczór (10 października) zatrzymali 40-letniego mężczyznę, który miał nakłaniać do niesportowych zachowań gdańskiego zawodnika. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wprost sugerował zamarkowanie defektu sprzętu podczas walki na torze albo kontrolowany upadek.
[youtube]mhOROq35yTM&feature[/youtube]
Zatrzymania dokonano na polecenie prokuratora. Śledztwo nad tą sprawą, która jest określana jako rozwojowa, nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
– Ustalono, że przed mającym odbyć się w dniu 8 października 2017 roku meczem branżowym pomiędzy gdańskim i toruńskim klubem żużlowym, jednemu z zawodników klubu gdańskiego została złożona obietnica udzielenia korzyści majątkowej oraz osobistej. W zamian za nieuczciwe zachowanie, mogące mieć wpływ na przebieg i wynik meczu, miał otrzymać 100 tysięcy złotych oraz kontrakt z klubem toruńskim – czytamy w oficjalnym komunikacie prokuratury.
Potwierdzono, że zatrzymany jest osobą, która sponsorowała toruński klub. Mężczyzna złożył obszerne wyjaśnienia i został mu postawiony zarzut z artykułu 46 ust. 2 ustawy o sporcie. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Podejrzanemu grozi do ośmiu lat więzienia.
Jeśli się okaże, że przedstawiciel sponsora, składając propozycję korupcyjną, działał w porozumieniu z toruńskim klubem, kary nie ominą również rywali gdańszczan. Na razie jednak trudno określić, jaki może być ich wymiar i czy uda się potwierdzić powiązania zatrzymanego z zarządem toruńskiego zespołu.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.