Na gdańskim lotnisku Lecha Wałęsy doszło do kolejnego incydentu, który wymagał interwencji funkcjonariuszy Straży Granicznej. Tym razem roztargnienie pasażera sprawiło, że terminal T2 znalazł się pod czujnym okiem zespołu minersko-pirotechnicznego. Powodem alarmu był pozostawiony na ławce czarny plecak.
Zdarzenie miało miejsce 27 listopada 2024 roku przed północą. Straż Graniczna została poinformowana przez dowódcę zmiany Służby Ochrony Lotniska. Pomimo nadania komunikatów o niepozostawianiu bagażu oraz prób identyfikacji właściciela wśród pasażerów, nie udało się ustalić, kto zostawił plecak. Analiza nagrań z monitoringu wskazała, że bagaż został przeniesiony z hali przylotów i pozostawiony na zewnątrz terminala.
— Do czasu przyjazdu zespołu minersko-pirotechnicznego stwierdzono brak ingerencji osób trzecich. Plecak sprawdzili pirotechnicy, znajdowały się w nim rzeczy osobiste. Już po działaniach po plecak zgłosił się 40-letni mieszkaniec Gdyni. Mundurowi ukarali go mandatem w wysokości 300 zł - informuje wz. Tadeusz Gruchalla, rzecznika prasowego Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku.
Od początku 2024 roku Straż Graniczna na gdańskim lotnisku przeprowadziła już 36 interwencji minersko-pirotechnicznych. Nałożono 14 mandatów na łączną kwotę 4120 zł, a w czterech przypadkach zastosowano pouczenia.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.