24.01.2021 13:02 8 NW/mat.pras.

76. rocznica Marszu Śmierci

Grafika autorstwa byłego więźnia KL Stutthof Józefa Łapińskiego Marsz śmierci zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

W styczniu 1945 roku wydano rozkaz ewakuacji niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Stutthoff. Obdarci, bez butów i ze skromnym prowiantem, który większości skończył się na początku drogi, szli na pewną śmierć. W poniedziałek (25 stycznia) w Archikatedrze Oliwskiej w Gdańsku uroczystą mszą świętą upamiętniona zostanie 76. rocznica Marszu Śmierci więźniów obozu Stutthof.

Coroczne, rocznicowe spotkania byłych więźniów KL Stutthof i ich rodzin z młodzieżą oraz przyjaciółmi Muzeum Stutthof w Sztutowie, odbywały się od 1995 roku. Wtedy to powstała wspólna, z Arcybiskupem ks. Tadeuszem Gocłowskim, inicjatywa upamiętniania tych tragicznych wydarzeń. Tradycją było dzielenie się opłatkiem w refektarzu Seminarium Duchownego w Oliwie oraz czas spędzony na wspólnych rozmowach z Ocalałymi.

W tym roku, ze względu na sytuację epidemiczną i bezpieczeństwo uczestników, odbędzie się tylko Msza Święta w Archikatedrze Oliwskiej w Gdańsku o godz. 13:00.

W Marszu Śmierci życie straciło około 17 tysięcy więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Rozpoczął się on 25 stycznia 1945 roku, gdy zbliżający się front wschodni wymusił rozpoczęcie ewakuacji lądowej więźniów. Było to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii obozu. Wzięło w nim udział około 11 tysięcy więźniów z obozu centralnego w Stutthofie i kilkanaście tysięcy z wielu podobozów.

Grafika autorstwa byłego więźnia KL Stutthof Józefa Łapińskiego Nocleg w kościele zbiory Muzeum Stutthof w Sztutowie

Tak te dni wspominał w swej relacji były więzień KL Stutthof Zygmunt Grefkowicz - „Ostatnia noc w Stutthofie. Nadszedł 25 stycznia 1945 r. Na apelu oficjalnie zapowiedziano nam, że obóz będzie ewakuowany (...) Po raz ostatni przekraczamy bramę obozu. Wszyscy podnieceni. Z jednej strony tym, że wreszcie koniec, przed nami wolność, z drugiej niepewność – co nas czeka. Ilu z nas przeżyje i czy w ogóle ktokolwiek z nas przeżyje, czy nie wystrzelają nas po drodze (...)".

W kolumnach ewakuacyjnych znaleźli się więźniowie bardzo osłabieni fizycznie. Marsz utrudniały zimowe warunki. Dużą odwagą i ofiarnością wykazała się ludność kaszubska, która z narażeniem życia organizowała pomoc maszerującym więźniom. Docelowym miejscem przybycia więźniów Stutthofu były dawne obozy Służby Pracy w powiecie lęborskim w miejscowościach: Gęś, Krępa Kaszubska, Nawcz, Łówcz, Gniewino, Toliszczek, Tawęcino, do których dotarli po około 11 dniach marszu i pokonaniu trasy 120-170 km. Ofensywa wojsk sowieckich pozwoliła na oswobodzenie ewakuowanych więźniów na przełomie lutego i marca 1945 r. Pozostali w obozie w Stutthofie więźniowie na wolność musieli czekać do 9 maja 1945 roku – mówi Katarzyna Krawczyk, rzecznik Muzeum Stutthof w Sztutowie.

mat.pras.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24