31.01.2026 16:00 0 MS

Nie jesteśmy najsłabsi, ale do liderów daleko. Jak Polacy radzą sobie z dezinformacją

Zdjęcie ilustracyjne

Polska poprawiła swoją pozycję w najnowszej edycji europejskiego badania kompetencji medialnych, jednak droga do czołówki wciąż jest długa. Raport „The Media Literacy Index 2026” pokazuje nie tylko to, jak radzimy sobie z odróżnianiem faktów od manipulacji, ale też ujawnia głębszy problem – odporność społeczeństw na dezinformację zależy od znacznie większej liczby czynników niż sama edukacja.

W czasach, gdy w sieci błyskawicznie rozchodzą się sensacyjne historie o zakazach, cudownych lekach czy sfabrykowanych wydarzeniach, umiejętność krytycznego myślenia staje się równie ważna jak czytanie i pisanie. Problem w tym, że nawet najlepsze indywidualne kompetencje nie wystarczą, jeśli zawodzi system.

Polska w środku stawki, ale w grupie „bardzo dobrych”

W opublikowanym w styczniu rankingu przygotowanym przez Open Society Institute z Sofii Polska zajęła 20. miejsce w Europie, zdobywając 54 punkty na 100 możliwych. To awans o dwie pozycje w porównaniu z poprzednią edycją badania.

Taki wynik pozwolił Polsce znaleźć się w grupie państw określanych jako osiągające bardzo dobre rezultaty. To grono obejmuje m.in. Francję, Wielką Brytanię czy Niemcy. Kraje te charakteryzują się solidnymi fundamentami, ale jednocześnie mają wyraźne słabsze ogniwa, które obniżają ich ogólną odporność na dezinformację.

Z analiz ekspertów wynika, że prawdziwi liderzy łączą trzy elementy: wysoką jakość edukacji, silne i niezależne media oraz wysoki poziom zaufania społecznego. Brak któregoś z tych filarów znacząco osłabia cały system.

Europa podzielona na informacyjny „Wschód” i „Zachód”

Ranking pokazuje wyraźny podział geograficzny. Najlepsze wyniki osiągnęły państwa Europy Północno-Zachodniej. Na szczycie zestawienia znalazły się Dania, Finlandia, Irlandia i Holandia, które uzyskały po 71 punktów. Z kolei na końcu listy uplasowały się kraje Bałkanów Zachodnich, takie jak Kosowo, Macedonia Północna czy Albania.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że państwa pozostające poza stabilnymi strukturami Unii Europejskiej są bardziej podatne na wpływy zewnętrzne i kampanie dezinformacyjne. W 2026 roku sytuację dodatkowo komplikuje dynamiczny rozwój generatywnej sztucznej inteligencji, która ułatwia tworzenie realistycznych, lecz fałszywych treści.

Media Literacy Indeks 2026

Jak mierzy się odporność na dezinformację?

Wskaźnik kompetencji medialnych nie opiera się wyłącznie na sprawdzaniu, czy obywatele potrafią rozpoznać fake news. Składa się z czterech elementów o różnej wadze.

Największe znaczenie ma edukacja – odpowiada za 45 proc. wyniku. Pod uwagę brane są m.in. rezultaty uczniów w testach PISA oraz odsetek osób studiujących. Założenie jest proste: im lepsze wykształcenie, tym większa zdolność do krytycznej analizy informacji.

Drugim filarem jest wolność mediów, której przypisano 40 proc. wagi. Niezależne redakcje pełnią funkcję strażnika debaty publicznej i ograniczają rozprzestrzenianie się fałszywych narracji.

Pozostałe elementy to zaufanie społeczne (10 proc.) oraz e-uczestnictwo, czyli korzystanie z narzędzi cyfrowych w kontaktach z administracją i w życiu publicznym (5 proc.). Choć mają mniejszy wpływ na końcowy wynik, budują środowisko, w którym trudniej o skuteczną manipulację.

Edukacja naszą mocną stroną, ale nie bez rys

Najlepiej w polskim przypadku wypadła edukacja. Wyniki uczniów w badaniach PISA w czytaniu, matematyce i naukach przyrodniczych są porównywalne z rezultatami osiąganymi przez kraje skandynawskie. To oznacza, że młodzi Polacy wciąż mają solidne podstawy do rozwijania krytycznego myślenia.

Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na niepokojące trendy. Wyniki z ostatnich lat są niższe niż wcześniej, a rośnie odsetek uczniów osiągających najsłabsze rezultaty. To grupa szczególnie narażona na manipulacje, bo ma trudności z rozumieniem bardziej złożonych treści i oceną wiarygodności źródeł.

Znacznie gorzej Polska wypada w obszarze wolności mediów. Oceny w międzynarodowych rankingach są wyraźnie niższe niż w krajach nordyckich czy w Holandii. To jeden z głównych powodów, dla których Polska nie zbliża się do ścisłej czołówki zestawienia.

Jednocześnie badania pokazują paradoks. Polacy deklarują stosunkowo wysokie zaufanie do informacji, które do nich docierają, ale coraz częściej unikają wiadomości lub czerpią je głównie z mediów społecznościowych. Wielu odbiorców jest zmęczonych natłokiem sprzecznych przekazów i rezygnuje z aktywnego śledzenia wydarzeń. Taka dezorientacja sprzyja dezinformacji, bo utrudnia odróżnienie rzetelnych treści od manipulacji.

Kolejnym problemem jest relatywnie niski poziom zaufania społecznego w Polsce. W krajach skandynawskich, które dominują w rankingu, obywatele znacznie częściej ufają sobie nawzajem i instytucjom publicznym. To ułatwia budowanie wspólnoty odpornej na polaryzujące i fałszywe narracje.

Polska plasuje się także w środku stawki pod względem e-uczestnictwa. Oznacza to, że narzędzia cyfrowe są wykorzystywane w kontaktach z administracją, ale ich potencjał w budowaniu zaangażowania obywatelskiego wciąż nie jest w pełni wykorzystany.

Sama edukacja medialna nie wystarczy

Wnioski z raportu są jasne: nie istnieje jedno, proste rozwiązanie problemu dezinformacji. Nawet najlepsza edukacja medialna nie zadziała w pełni bez silnych, niezależnych mediów, stabilnych instytucji i wysokiego poziomu zaufania społecznego.

Eksperci podkreślają, że budowanie odporności to proces długofalowy. Wymaga działań państwa – od wspierania edukacji po odpowiednie regulacje – ale też codziennych decyzji obywateli. Wybieranie rzetelnych źródeł informacji, unikanie clickbaitów, rozmowy z dziećmi o tym, jak działają media społecznościowe i emocjonalne treści – to drobne kroki, które w skali całego społeczeństwa mają ogromne znaczenie.

Odporność na dezinformację zaczyna się więc nie tylko w szkołach i redakcjach, lecz także przy kuchennym stole, w klasie i podczas codziennego przeglądania telefonu.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...