08.06.2018 11:02 98 mike

Ekipa Telewizji TTM uratowała życie dziecka

Fot. Marek/TTM

W piątek (8 czerwca) doszło do niebezpiecznej sytuacji w Rumi. Dwulatek przebywał w rozgrzanym samochodzie. Dziecko udało się uratować, dzięki szybkiej reakcji ekipy telewizji TTM, która była na miejscu zdarzenia. Chłopca z objawami odwodnienia, odwieziono do szpitala.


AKTUALIZACJA, 8 czerwca, godzina 13:55


Z niepotwierdzonych i nieoficjalnych informacji wynika, że dziecko spędziło w zamkniętym samochodzie co najmniej trzy godziny. Matka chłopca miała go zostawić na parkingu przed godziną 7:00 i pojechała do pracy pociągiem z dworca w Rumi.


AKTUALIZACJA, 8 czerwca, godzina 13:00


Przed godziną 10:00 policjanci z Rumi otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że w pojeździe zostało zamknięte dziecko. Drzwi samochodu były zamknięte, okna także. Na miejsce natychmiast został skierowany patrol. Kiedy policjanci przybyli na miejsce, potwierdzili zgłoszenie. Faktycznie, sytuacja wymagała podjęcia natychmiastowych działań, dlatego wybito przednią szybę. Dziecko zostało wydobyte z pojazdu. Na miejsce została też skierowana załoga karetki i chłopiec został przetransportowany do szpitala – relacjonuje asp. sztab. Anetta Potrykus, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie.

Dziecko już po uwolnieniu było mocno wycieńczone. Jego ubranie było całkowicie przepocone.

Jeżeli chodzi o stan zdrowia, musimy poczekać na opinię lekarzy. Na razie cały czas trwają badania dziecka. Policjanci dotarli do rodziców, rozmawiają teraz zarówno z mamą, jak i tatą. Będziemy wyjaśniać, jak doszło do tej całej sytuacji. Można powiedzieć, że cała sprawa skończyła się bardzo dobrze, bo dziecko zostało uratowane. Jego życiu najprawdopodobniej nie zagraża niebezpieczeństwo – dodaje Anetta Potrykus.


Za narażenie życia lub zdrowia dziecka może grozić kara do 3 lat więzienia.

Chłopiec był zamknięty w samochodzie zaparkowanym nieopodal dworca kolejowego w Rumi. Płaczące dziecko zauważyła około godziny 9:45 ekipa Twojej Telewizji Morskiej, która natychmiast wezwała na miejsce straż miejską i policję. Funkcjonariusze pojawili się po około trzech minutach od zgłoszenia, jednak nie zdecydowali się na wybicie szyby w samochodzie. Po dalszych 10 minutach pojawił się policjant, który uwolnił dwulatka.

Chłopiec był wyraźnie odwodniony, miał około 38-stopniową gorączkę. Po badaniu lekarskim został odwieziony do szpitala. Na miejscu pojawili się kryminalni z wejherowskiej komendy. Do godziny 11:00 policjantom nie udało się skontaktować z rodzicami ani z opiekunami dziecka.

Szczegółowe informacje na temat tego zdarzenia – w serwisie Twojej Telewizji Morskiej o godzinie 17:20.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...